Piękna Hanisia

Piękna Hanisia koniki pasła,
koniki pasła pod jaworem.
Ona płakała, rączki składała,
patrzyła ciągle, czy jedzie Jaś.

Mijały długie dni i miesiące,
dni i miesiące, wnet minął rok.
Jasio nie wraca, trudna jej praca,
o, jakże ciężka jej dola ta.

Powrócił wreszcie jej ulubiony,
jej ulubiony, z wojeneczki.
Ona się cieszy, z radością śpieszy,
witaj, ach witaj, Jasieńku mój!