Ej, krakowiaka śpiewom, innego nie umie
Wariant 1
Ej, krakowiaka śpiewom, innego nie umie,
teraźniejszej mody wcale nie rozumie.
Ej, musieliście chłopcy w Krakowie nie bywać,
że wy po krakowsku nie umiecie śpiewać.
Ej, obiecoł mi tata, takie trzy talenta,
śpiewać i tańcować, i kochać dziewczęta.
Ej, od Krakowa jadę, równiusieńka droga,
myszkowskie śpiewanie niechaj się spodoba.
Ej, wolałbym ja, wolał, w kuble wode nosić,
niźli ojca, matkę, o córeczkę prosić.
Ej, ta moja mamusia, to jak jagódecka,
ona mi nie powie żadnego słóweczka.
Wariant 2
Ej, krakowiaka śpiewom, innego nie umie,
teraźniejszej mody wcale nie rozumie.
Ej, musieliście chłopcy w Krakowie nie bywać,
że wy po krakowsku nie umiecie śpiewać.
Ej, teraźniejsza moda, dla chłopców wygoda,
przebywać w tym domu, gdzie dziewczyna młoda.
Ej, co to za ogrodnik, co nie ma ogrodu,
co to za dziewczyna, co ma plecy z przodu.
A to moja mamusia, wcale mi nie wierzy,
po każdej zabawie niteczką mnie mierzy.
Ej, chociaż mi jest bieda, to ja se zaśpiewam,
to ludzie pomyślą, że ja biedy nie mam.