Ej, miała baba konia

|:Ej, miała baba konia i chłopa łysunia:|,
a i krowę wiśniochę, i córeczkę gziochę,

|:a co miała kłopotu, mój Boże, z tym wszystkim,
a koń mleka nie daje, a ciele jest byckiem:|.

A z piescochy też wiele pociechy nie miała,
a bo ona wracała tylko na niedzielę.

A od chłopa łysego za mocno świeciło,
a nie mogła spać w nocy, bo za jasno było.

A wesoło, oj, było z tym wszystkim ty babie,
a, bo roz na łysoniu połamała grabie.